wtorek, 3 lipca 2012

Strażnik szczęścia

Zostałam obdarowana przez moje dziewczyny z okazji okrągłej rocznicy ślubu. Nooo dobra. Zostaliśmy - z małżonkiem własnym osobistym. Prezentem okazał się, jak nazwały go córy - Zgredek. Ja po cichu nazwałam go strażnikiem szczęścia. Nie ma osoby, która by na jego widok nie uśmiechnęła się


I nawet tak jakoś piękniej róże zakwitły w tym roku... Czyżby "mały " maczał w tym palce...

4 komentarze:

  1. Piękny Zgredek.Moje róże są bez szans- co zakwitną to nadciągnie burza i płatki latają po całym ogrodzie.Dziś w nocy mieliśmy dwie burze.Wczoraj przez 1,5 godz. dłubałam w ziemi ,a dziś nie ma śladu mojej pracy.
    P.s Wszystkiego naj,naj....:)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas też burzowo i na dodatek codziennie:(

    OdpowiedzUsuń
  3. No, no co za przystojniaczek :D Przy nim każdy dzień zaczyna się i kończy uśmiechem :) Wspaniały prezent:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przystojniak nie ma to tamto...nawet już swój fan klub posiada zaraza jedna

    OdpowiedzUsuń