wtorek, 21 sierpnia 2012

Kaczy Pułk

Że jestem fanką zagorzałą staroci wszelakich, zwanych dalej przedmiotami z duszą, to nikomu przypominać chyba nie muszę. Oczywiście ograniczam się jak tylko mogę, by chałupy nie zagracać, a jedynie dekorować. Czy mi się udaje połączyć stare z nowym? Podobno tak i tego będę się trzymała. Jestem dekoratorką amatorką i metodą prób i błędów doprowadziłam dom do takiego stanu, w jakim jest obecnie. Bo czymże jest dom bez pamiątek rodzinnych, które określają naszą tożsamość? Wyobrażacie sobie wnętrza bez fotografii, bibelotów? Ja tak, ale żyć w takim domu nie potrafiłabym. Tak więc zaraz po ślubie czyli 20 lat temu poszłam w rejs po sklepach, żeby zakupić coś. Coś nie musiało być funkcjonalne, ale musiało cieszyć oko i przywoływać uśmiech na twarzach domowników. Długo szukałam, aż znalazłam to swoje coś. Towarzyszy mi to coś przez okrągłe 20lat i niezmiennie przywołuje uśmiech. Z czasem coś zyskało rodzinkę, ale wszystko w granicach rozsądku. Pierwsza dama tego towarzystwa przygarnęła pod swe skrzydła niejedną pokiereszowaną sierotkę.A oto moje coś w całej okazałości:

Pierwsza dama z rodzonymi pisklakami

Młoda z pokiereszowanym kuprem dołączyła do stada, choć niebieska kokarda niezbyt pasuje.

Sierżant Filip "Podchmielony" pełni honory pana domu, bo jest jedynym facetem w tym pułku.


Młoda zapatrzona jak w obrazek:)

Mam też swoją złotą kaczkę. Niestety złotych jaj nie znosi, ale za to ciągle ma oko na to, co gotuję.

Znajdy dwie. Były w pakiecie " zapłaci Pani za jedną, to drugą dorzucę gratis" co było robić.W kupie raźniej

 I moja ostatnia zdobycz.Babunia dla tego całego towarzystwa. Miała trzymać pułk w ryzach ale na razie świetnie wychodzi jej jedynie trzymanie nogi na nogę.
Pa kochani. Żegnamy Was kwiatami i zapytaniem jakie by babuni imię nadać??

1 komentarz: