czwartek, 4 października 2012

Nie ma wody...

Od jakiegoś czasu w zdumienie wprawiało mnie świecące pustką co dzień poidełko dla ptaków. Ja codziennie wlewałam do niego wodę, a ona co dzień znikała. No kurza twarz! Jakiś orzeł mi się na włościach zalęgł chyba, bo wróble to musiałyby chyba zapić się na śmierć, żłopiąc tyle wody co dzień. Postanowiłam małe dochodzenie przeprowadzić i rzeczywiście. Nie tylko orzeł, ale nawet orlica mieszka z nami.I to bardzo spragniona jak widać ;)

 Ale , że co? Że niby ja wypijam? To na pewno sikorki! I tej wersji będę się trzymać do końca. No czy ja na kłamczuchę wyglądam?

1 komentarz: